Panteon w Lizbonie – historia z klątwą w tle + porady praktyczne

Panteon w Lizbonie opowiada się tak: 16 stycznia 1630 r. miasto obudziła paskudna wieść – kościół świętej Engrácii, wczesnochrześcijańskiej męczennicy z Bragi, postawiony kilkadziesiąt lat wcześniej na rozkaz księżniczki Marii, został w nocy obrabowany i zbezczeszczony.

O zbrodnię oskarżono przechrztę – Simão Pires Solisa, chłopaka z żydowskiej rodziny, który nocami miał zakradać się ukochanej – zakonnicy z klasztoru świętej Klary. Legenda zgadza się co do tego, że Simão został oskarżony bezpodstawnie, chociaż różne są wersje dotyczące okoliczności i procesu: według niektórych chłopak miał zasłaniać się alibi i świadkami, według innych – milczeć jak mysz zaklęta, nie chcąc splamić honoru ukochanej.

Wersje zbiegają się pod koniec, kiedy niewinny Simão zostaje spalony na stosie. A w trakcie egzekucji, już trawiony przez płomienie, ostatnim wysiłkiem woli unosi pięść w stronę niebios i rzuca klątwę na….

Kościół Engrácii.

Zaraz, co?

Przecieram oczy ze zdumienia.

Nie oprawców? Nie antysemicki system? Nie księżniczkę Marię chociaż? Mam wierzyć, że ktoś rozsądny w takiej sytuacji przekląłby MIEJSCE zdarzenia, a nie osoby, które zgotowały mu taki los…? Przewodnicy potakują.

A ja głęboko wierzę, że panteon w Lizbonie – czyli inaczej kościół świętej Engrácii – jest zbudowany na legendzie, która jest o kant dupy rozbić.

Ale coś się zgadza z tą klątwą, bo budowa Panteonu miała potrwać prawie 350 lat…

Cztery wieki w konstrukcji

Zbezczeszczony kościół zburzono, a na jego miejscu rozpoczęto budowę imponującej, barokowej świątyni, którą zajął się architekt João Antunes, odpowiedzialny m.in za katedrę w Bradze.

Antunes próbował przez dwadzieścia lat, ale zmarł przed zakończeniem projektu – a król João V (ten sam, co zafundował swojej zakonnej kochanicy prześliczny Pałac Pimenta) jakoś stracił zainteresowanie. Skupił zamiast tego uwagę na budowie klasztoru w Mafrze. Od tego czasu było tylko gorzej – Panteonem na dobre zajęła się władza dopiero po obaleniu monarchii i ustanowieniu w Portugalii republiki.

Dopiero w 1966 r. budowa oficjalnie się zakończyła. Mimo to wyrażenie “obras de santa Engrácia” (roboty świętej Engrácii) na stałe weszło do mowy potocznej jako synonim niekończącego się przedsięwzięcia – coś jak nasze “syzyfowe prace”, mówi się także, że Panteon to zarówno pierwsza, jak i ostatnia barokowa budowla w Lizbonie.

Panteon w Lizbonie – zwiedzanie

W Panteonie (na Panteonie…?) pochowany jest szereg portugalskich osobowości takich jak politycy i pisarze, a także śpiewaczka fado Amália Rodrigues i nieśmiertelny w sercach Portugalczyków piłkarz Eusébio. Oprócz tego Panteon mieści szereg sarkofagów postaci historycznych, takich jak Vasco da Gama (oryginał znajduje się w Belem), Afonso de Albuquerque i Henryk Żeglarz.

Panteon można zwiedzać od wtorku do niedzieli, między 10 rano do 5 popołudniu. Wstęp kosztuje 3€.

Największy bajer? Dach. Widok z tarasu widokowego na dachu Panteonu jest prawie tak piękny, jak z zamku świętego Jerzego. A jest duża szansa, że na Panteonie będziecie sami. Wybierzcie się tam. A jeśli traficie na sobotę lub wtorek, koniecznie rozejrzyjcie się też po lizbońskim pchlim targu, czyli Feira de Ladra!

A ja – idę się pakować.

Zbieram zabawki, jadę pozbierać się w Porto. Jadę też pod namiot do jedynego parku narodowego w Portugalii, czyli do Gerês. Ostrzegam, że blogu może być powoli przez najbliższy tydzień, ale będziemy nadrabiać fejsbukiem i instagramem.

Widzimy się tam!