Wycieczki z Lizbony – Rezerwat wilków iberyjskich w Mafrze

Dzisiaj znów jedziemy na wycieczkę z Lizbony – tym razem padło na rezerwat wilków iberyjskich w Mafrze. Pamiętam, że o tym miejscu czytałam lata temu, jeszcze zanim przyjechałam do Portugalii. Czytałam w kontekście wolontariatu – który okazał się płatny, a na płatny wolontariat się nie wybierałam ani wtedy, ani nie wybiorę w najbliższym czasie, bo sam pomysł strasznie mnie burzy (w sensie, że wolontariusz ma płacić, nie że jemu płacą).

Została mi jednak w pamięci wizja ciekawego miejsca, zorganizowanego nie pod ludzi, nie pod kasę i publikę, tylko pod zagrożony gatunek zwierząt.

Jakiś czas później o wilkach z Mafry zgadałam się z parą moich wspaniałych lizbońskich przyjaciół. Okazało się, że nie tylko razem patronują jednemu ze zwierzaków, a mieszkanie mają obstawione gadżetami z rezerwatu, ale nawet dorobiłam się używanej koszulki z propagandowej (że nawet Czerwony Kapturek lubi wilki z Mafry!) :). Moja przyjaciółka Inês spędziła tam sporo czasu na praktykach i wolontariacie właśnie.

No i od prawie trzech lat wiecznie rozmawiałyśmy o tym, żeby wybrać się do Mafry wybrać. Udało się miesiąc temu. Chodźcie, opowiem Wam, jak było.

Rezerwat wilków iberyjskich – co i jak

Rezerwat znajduje się niedaleko Mafry, niewielkiej miejscowości ok. 20 minut od Lizbony. Jechaliśmy samochodem. O ile dojazd z Lizbony do Mafry komunikacją miejską nie jest problemem, to do rezerwatu może być to wyzwanie. Z autostrady zjechaliśmy w niewielką ulicę wiodącą przez wioseczki i las, a z ulicy – w ścieżkę na ubitej ziemi.

Główny budynek w rezerwacie to uroczy leśny domek, w którym mieści się recepcja i niewielka ekspozycja o wilkach na świecie i w Europie. Na oprowadzanie po angielsku stawiło się jakieś osiem osób.

Wilków w rezerwacie jest zaledwie kilka i zamieszkują one kilka osobnych ogrodzonych obszarów, które mają do kilku hektarów – tak więc istnieje ryzyko, że podczas całej wycieczki nie uświadczycie żadnego wilka. Podobno jednak rzadko się to zdarza.

Szczególnie dzięki tej gwieździe, odchowanej, jeśli dobrze pamiętam, w zoo – więc z osobowością którejś z Kardashianek, a do mającą konkretną, ulubioną miejscówkę zaraz przy płocie, gdzie spotykają ją wszystkie wycieczki:

Mieliśmy farta, bo zobaczyliśmy prawie wszystkie wilki w rezerwacie – część pochodzi z zagranicznych zoo albo została uratowana z nielegalnego handlu dzikimi zwierzętami. Oprowadzanie było solidne i bez fajerwerków – po prostu, łazimy, gapimy się na wilki, największym bajerem było chyba wejście na wieżę strażniczą i turbolornetki, które rozdano nam na wejściu.

Wilki iberyjskie są mniejsze od wilków występujących w Polsce, charakteryzują się też piaskowym, jaśniejszym umaszczeniem. Ich historia, jak historia jakiegokolwiek zagrożonego gatunku, to opowieść o tym, że największą klęską dla natury jest człowiek – wilki Iberyjskie od setek lat tępili farmerzy i kłusownicy, a dyktatura Franco w Hiszpanii miała szczególnie agresywny plan wytępienia wilków w latach 50.

W Portugalii, mimo obecnego całkowitego zakazu polowania na wilki szacuje się, że nawet 45% ich śmierci jest spowodowana ludzką aktywnością.

Kiedy wyjeżdżaliśmy w ciemną leśną drogę, wilki zaczęły wyć. I to będę długo pamiętać, bo gęsia skórka wyłazi mi nawet teraz, jak to sobie przypominam.

Kontakt

Rezerwat wilków ma superfajną stronę – z jednym drobnym minusem, że cała jest po portugalsku (miłość!). Wycieczka z oprowadzaniem trwa ok. 1,5 godziny i raz dziennie odbywa się po angielsku, przynajmniej w sezonie – ale gdybyście się tam wybierali, to na wszelki wypadek napiszcie maila albo zadzwońcie z wyprzedzeniem.

Koszt oprowadzania to ok. 5€. Na dłuższy pobyt w Lizbonie – polecam, przede wszystkim dlatego, że inicjatywa jest fantastyczna, a projekt wart wspierania. Do tego w Mafrze jest kilka atrakcji, ale o tym będzie innym razem 🙂 Jeśli się tam wybierzecie, albo post się podobał, koniecznie dajcie znać!